Muzyka

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział szósty

- Arek!

   Rzuciłam się w ramiona swojego przyjaciela. Od momentu, od którego bardziej zajmowałam się pracą niż studiami, bardzo go zaniedbałam, a z dnia na dzień, nasz kontakt się urywał, a wręcz nawet dotarł do takiego końca końców.

- Co robisz, jak się nie zjawiasz tak często na uczelni? No i nie odpisujesz, nie oddzwaniasz..
- Doskonale wiesz, że gdybym miała czas, to z pewnością bym się odezwała. Praca, praca i praca. Co poradzić..
- Może wyjdziemy któregoś dnia gdzieś, znajdziesz dla mnie chwilę?
- Jasne, nie musisz się o to pytać, zawsze robiliśmy wszystko spontanicznie.
- Świat się zmienia, my też..

   Podszedł Fabian, lustrując najpierw mojego przyjaciela wzrokiem.

- Poznajcie się proszę, Arek - Fabian, Fabian - Arek.
- Znamy się - mruknął siatkarz.
- Tak? - zdziwiłam się - a to skąd?
- Stara historia. Późno się robi, wychodzimy już?
- Jeśli chcesz.. - wzruszyłam ramionami - Zadzwonisz?
- Jasne, do usłyszenia - uśmiechnął się i pomachał.

   Z mokrymi włosami wyszłam przed budynek, czekając na Drzyzgę.

- Co się tak wleczesz? - zapytałam widząc go, kiedy ledwo włóczył nogami.
- Śpieszysz się gdzieś?
- Nie, ale to ty mnie z basenu tak wyciągnąłeś.
- A możemy iść już? - pocałował mnie i złapał za rękę.

   Powędrowaliśmy w stronę auta i pojechaliśmy do domu. Po drodze wielokrotnie Fabian zagadywał mnie w sprawie wakacji.

- Gdzie byś kiedyś w życiu chciała pojechać?
- Nie wiem, Stany Zjednoczone, Argentyna, Brazylia, raczej tamte rejony, a czemu pytasz?
- Tak tylko, zastanawiam się jakie mamy marzenia co do wyjazdów.
- I?
- Prawie takie same, ale ja zamiast Argentyny chętnie odwiedziłbym Japonię.
- Czemu akurat Japonię?
- Nie wiem, kiedyś mnie zainteresował japoński, potem tamta kultura i tak sobie wymyśliłem, że chciałbym się tam wybrać.

   Dalsze rozmyślania co do wymarzonych wycieczek trwały do momentu dojazdu do celu.

- Dzisiaj u mnie czy u Ciebie? - mruknął.
- W sumie to zmęczona trochę jestem.. Może lepiej jak dzisiaj osobno będziemy spali? Oboje się wreszcie wyśpimy.. - pocałowałam go.

   Skrzywił się, ale i tak póki co, wszedł do mnie.

- Coś konkretnego, czy po prostu się lenimy? - rozłożyłam się na sofie.
- Mistrz kuchni idzie gotować kolację.
- Mistrzu, to najpierw na zakupy, bo ostatnio się coś zaniedbałeś i mi ich nie robisz, a lodówka świeci takimi troszkę.. pustkami - zaśmiałam się - a poza tym, to nie wiem, czy mi kuchni nie spalisz, jak mówiłeś, że mleko niedawno spaliłeś..
- Ty to dopiero leń jesteś.. Spadaj, pokażę Ci, że dam radę.
- Ja leń, czy ty po prostu odkąd się poznaliśmy robiłeś mi zakupy? No bywa, nie trzeba było tego robić, to bym wciąż sama sobie radziła.
- A wcześniej byś umarła z głodu.. - pokiwał głową, dał mi całusa w czoło i wyszedł.

   W tym samym czasie zadzwonił mi telefon.

- Hej, możesz gadać? - usłyszałam głos Wojtka.
- No pewnie, coś się stało?
- Przyjeżdżam w przyszły weekend do Warszawy, dałabyś radę mnie przenocować? Od piątku do niedzieli, popołudniu bym wyjechał. Ja wiem, że to wiele, ale po prostu muszę przyjechać, a już dawno nie miałem kontaktu z nikim ze stolicy.
- Jasne, bez problemu. Daj znać tylko o której przyjedziesz, zaścielę Ci łóżko w salonie, może być? - odpowiedziałam bez zastanowienia.
- No ba, dziękuję Ci bardzo, ratujesz mi tyłek. Do zobaczenia - usłyszałam uradowanego Włodarczyka po drugiej stronie.
- Do zobaczenia - zaśmiałam się tylko i odłożyłam telefon na stół.

   Po chwili jednak zrozumiałam co zrobiłam.

- O cholera.. - mruknęłam sama do siebie.

   Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak zareaguje na tę wiadomość Fabian. Z pewnością się nie ucieszy..

- Wróciłem - usłyszałam krzyk z przedpokoju.
- Świetnie, bo głodna jestem. Co będzie?
- To moja słodka tajemnica. Daj mi godzinę.
- Godzinę? - jęknęłam.
- Nie narzekaj, zajmij się czymś. Pożytecznym najlepiej.

   Pokiwałam głową i wzięłam się za przeglądanie materiałów do pracy. Trochę ponad godzinę później, zawołał mnie do kuchni. Zapachy były wspaniałe, więc już wiedziałam, że to coś pysznego.

- Voila! Pieczone ziemniaki ze schabem w sosie pomidorowym oraz sałatka z kurczakiem.

   Na sam widok ślinka mi ciekła. Od razu zabrałam się za jedzenie. On otworzył butelkę czerwonego wina i nalał.

- To co, za nas?
- Za nas - potwierdziłam i stuknęłam jego kieliszek, swoim.

   Późne popołudnie i wieczór spędziliśmy w miłych okolicznościach. Bardzo lubiłam takie sytuacje, odprężały mnie, sprawiały, że czułam się lepiej, a przy nim w dodatku bezpieczniej. Działał na mnie pozytywnie, a przecież o to chodziło w związkach.

- Ty kłamczuchu, mówiłeś, że nie umiesz gotować!
- Bywa.. - zaśmiał się.
- Ja Ci dam bywa.. Jesteś okropnym kłamcą, nie lubię Cię!
- Wiem, bo mnie kochasz.

   Po dwudziestej drugiej, mimo jego sprzeciwów, odprawiłam go do jego mieszkania.

- Ale dlaczego? No nie mogę zostać? Zobacz jak ładnie proszę..
- Już Ci tłumaczyłam. Mówisz co najmniej tak, jakbyś mieszkał pięćset kilometrów stąd i mielibyśmy się zobaczyć za miesiąc.
- Dla mnie noc to prawie jak miesiąc.
- Dobrze, już dobrze, dasz radę - pocałowałam go - zmykaj.
- No jeszcze po takim całusie każesz mi wyjść? - jęknął.
- Też Cię kocham - posłałam mu buziaka w powietrzu i zamknęłam drzwi.

   Położyłam się w sypialni i patrzyłam trochę w sufit. Zastanawiałam się nad ostatnimi tygodniami. To wszystko działo się tak szybko.. Było pięknie i wspaniale. Zbyt pięknie i wspaniale.. Przeczuwałam, że coś się popsuje, nawet podejrzewałam kiedy - przy okazji przyjazdu Wojtka. Jednak niczego nie mogłam być pewna, więc ostatecznie odpuściłam sobie rozmyślania i poszłam spać.

   Z samego rana Fabian wpakował się do mojego łóżka.

- Znowu zostawiłam otwarte drzwi - mruknęłam z zamkniętymi oczami.
- Mnie to pasuje, wyspana?
- Byłabym, gdybyś nie przyszedł. Która jest?
- Dziewiąta, późno. Wstawaj, no wstawaj.
- Spadaj - rzuciłam ślepo poduszką i przekręciłam się na drugi bok.
- Sobota, taki piękny dzień, a Ciebie omija.
- No właśnie, so-bo-ta. Weekend. W weekend się odpoczywa. Ja odpoczywam i chcę spać - nakryłam się mocniej.
- W weekend się korzysta z tego w aktywny sposób.

   Powoli zaczął sięgać pod kołdrę.

- Nawet się nie waż - powiedziałam, jednak było już za późno.

   Moja koszulka już powoli podciągała się do góry, a on całował mnie po brzuchu, przy okazji łaskocząc swoim zarostem.

   Zebrałam się i uciekłam do łazienki. Jednak nie ma bariery nie do przejścia dla niego, dlatego też wpakował się do środka razem ze mną.

- Przede mną się nie zwiewa, zwłaszcza w sobotni poranek - mruknął mi do ucha, odgarniając dość długie, falowane włosy.

   Zaczął całować moją szyję. Odwróciłam się i złączyłam swoje usta z jego. Podniósł mnie, a potem posadził na szafce. Już jego koszulka lądowała na podłodze, gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.

- Serio?! - jęknął.

   Skrzywiłam się tylko i niechętnie zeskoczyłam z blatu. Poprawiając się, otworzyłam.

- Hej, przepraszam, że tak wcześnie i bez zapowiedzi.. Ale mogłabyś znaleźć dla mnie chwilę? To ważne - widziałam przejętą twarz Arka.

   Z łazienki wyjrzał Fabian. Musiał usłyszeć go, bo widziałam jego minę. Przyszedł bez koszulki, obejmując mnie następnie w pasie.

- Jak widzisz, troszkę zajęci jesteśmy.. - znacząco chrząknął.
- Anka jest w szpitalu, miała wypadek.. - wydukał z siebie.
- Co?! - wrzasnęłam.
- Samochodowy, wjechał w nią ktoś na skrzyżowaniu. Stan bardzo ciężki, dają dziesięć procent szans na przeżycie.. Tak bardzo się o nią boję..

   Siostra Arka to moja dobra znajoma. Choć młodsza o dwa lata, świetnie się dogadywałyśmy. Często się spotykaliśmy we trójkę, jeszcze niedawno uważałam ją jako swoją siostrę.

- Wchodź, opowiadaj co się stało.

   Po drodze z przedpokoju do salonu, ostrzegłam tylko partnera, żeby się zachowywał, bo w takich okolicznościach nie wypada. Pokornie to przyjął i wyszedł na chwilę się ubrać.

- Nie wiem za wiele.. Ale tak bardzo się wszyscy boimy.. Nie wiem co mam robić, nosi mnie, że nie mogę jej pomóc. Jakiś idiota to zrobił, chociaż on w sumie też wylądował w szpitalu. Podobno ma połamane kości, kręgosłup, czaszkę.. Nie wpuszczają nikogo, nie mogłem tam dłużej siedzieć, ale też nie bardzo miałem do kogo pojechać.

   W tym samym czasie, Drzyzga przyniósł sok jabłkowy i postawił go przed gościem. Oboje uważnie słuchaliśmy i daliśmy mu się wygadać.

- Matylda w Grecji, Marek w Tunezji, co ja mam robić?

   Zauważyłam reakcję na imię dziewczyny Arka. Od razu się obudził i słuchał uważniej. Bardzo mnie to zaciekawiło.

- A co z rodzicami? To znaczy.. z ojcem.
- Ojciec siedzi zasypany toną papierów we Francji, nie potrafi nawet głupiego telefonu odebrać. Nie wiem jak można tak zlewać na własne dzieci. Ja wiem, że po śmierci matki mu ciężko, ale zostawił dwójkę wtedy jeszcze nastolatków, na pastwę losu i co? I myślał, że my już do końca życia damy sobie sami radę? Że nie potrzebujemy ojcowskiej porady czy czegokolwiek? Cholerny palant.

   Potem rozpoczął się jego monolog na temat rodziny, aż znów dotarliśmy do zdrowia Ani.

- Wyjdzie z tego, przestań ciągle źle myśleć. Podstawą jest pozytywne nastawienie - to już połowa sukcesu - rzucił siatkarz, chyba po raz pierwszy od początku pobytu Arka u nas.
- Łatwo jest mówić..
- I łatwo też wprowadzić w czyn. Zamiast zastanawiać się co złego spotkało Twoją siostrę, pomyśl ile dobrego może ją spotkać potem. To naprawdę ważne.

   Potem wszyscy we trójkę pojechaliśmy do wojewódzkiego szpitala. Tam zastała nas informacja o poważnej operacji czekającej na Ankę. Uspokoiliśmy Arka i spędziliśmy z nim kilka godzin. Przed szesnastą się pożegnaliśmy.

- Daj znać, jeśli się coś zmieni - przytuliłam go.
- Z pewnością. Dzięki, dużo to dla mnie znaczy.

   Fabian chrząknął i wyciągnął rękę ku mojemu przyjacielowi.

- Będzie okej, zobaczysz. Trzymam kciuki.

   Wyszliśmy z budynku i pojechaliśmy na obiad. Oboje zjedliśmy tylko w przelocie jakąś kanapkę, więc byliśmy naprawdę głodni. Skręciliśmy w uliczkę prowadzącą do naszej ulubionej restauracji i tam też zasiedliśmy przy stoliku.

- Co dziś?
- Zdaję się na Ciebie, jestem głodna - zaśmiałam się.

   Fabian więc zamówił posiłek, a my dużo rozmawialiśmy.

- Mogę mieć pytanie?
- Pytaj o co chcesz.
- Dzisiaj jak Arek powiedział o Matyldzie, dziwnie zareagowałeś. Mogę wiedzieć dlaczego? - założyłam nogę na nogę.
- Co uważasz za dziwnie? Ciągle zachowywałem się tak samo. Poza tym, żadnej Matyldy jeszcze nie było mi dane poznać.
- Na pewno nie znasz dziewczyny Arka? - podkreśliłam przedostatnie słowo, chcąc zobaczyć wtedy jego reakcję.
- Z pewnością - odpowiedział bez zająknięcia.

   W duchu powtarzałam sobie, że ja tego nie odpuszczę i tak się dowiem tego, skąd ją zna oraz dlaczego tak wtedy zrobił. Teraz postanowiłam zmienić temat, bo nie widziałam dalszego sensu wałkowania w kółko tego samego.

   Po zjedzonym obiedzie pojechaliśmy do swoich mieszkań. Zarówno ja, jak i on chcieliśmy odpocząć, zrelaksować się.

   Tej nocy pamiętałam o zamknięciu drzwi, więc wiedziałam, że chociaż w teorii się wyśpię. Jednak zanim położyłam się do łóżka, wpisałam w wyszukiwarkę Matyldę. Chciałam zobaczyć, czy jest cokolwiek, co mogłabym powiązać z Drzyzgą. Jednak przeglądnięcie piętnastu stron nic nie wykazało, więc dałam za wygraną i ułożyłam się do snu. Morfeusz przyjął mnie z wielką chęcią w swoje ramiona i kilka minut później już śniłam o rozmaitych rzeczach.

   Następnego dnia Fabian się u mnie nie pojawił, co wzbudziło we mnie pewien niepokój. Przysłał jedynie sms-a, że musiał gdzieś pojechać coś załatwić, żebym się o niego nie martwiła. Sytuacja wydawała mi się dziwna, ale odpuściłam.

   Leniwa niedziela, potem pracowity tydzień i zanim się zorientowałam, nadszedł już czwartek. To wtedy już musiałam powiedzieć partnerowi o przyjeździe Włodarczyka. Inaczej, mogłoby to skończyć się naprawdę źle.

- Wiesz.. - zaczęłam, kiedy szliśmy z mojego biura do auta - jutro..
- A właśnie, jutro rano wyjeżdżam.. Moja mama źle się czuje, ojciec wiecznie w pracy, nie ma kto jej pomóc.

   W myślach właśnie tańczyłam taniec radości.

- A kiedy wrócisz?
- Najprawdopodobniej we wtorek. Wszystko będzie uzależnione od tego, jak się będzie czuła, co się będzie działo. Przepraszam, bo chyba miałaś jakieś plany.. - pocałował mnie.
- Chciałam, żebyśmy jutro poszli do kina, ale to może poczekać. Zdrowie Twojej mamy przede wszystkim i nie mam zamiaru nawet tego podważać - uśmiechnęłam się.
- Pójdziemy innym razem, obiecuję - przytulił mnie.

  Wieczór spędziliśmy bardzo miło. Z rana ja poszłam do pracy, a Fabian się pakował. Około siedemnastej zadzwonił Wojciech, że za niedługo się zjawi. Zrobiłam zakupy, ogarnęłam mieszkanie, przebrałam się. Mimo wszystko chciałam wyglądać dobrze. Kiedyś łączyło nas naprawdę wiele. Właściwie nigdy o nim nie zapomniałam. To nie tak, że żywiłam do niego wciąż mocne uczucie, ale na jego widok serce mocniej zaczynało bić.

   Usłyszałam dzwonek do drzwi. Po drodze poprawiłam swoją sukienkę i włosy.

- Cześć Księżniczko, to dla Ciebie - dostałam mały bukiet tulipanów - w podzięce za przyjęcie mnie pod dach.
- Nie trzeba było, wchodź - przywitałam go pocałunkiem w policzek i przepuściłam w przedpokoju.

   Zaproponowałam coś do picia, po czym zajęłam się robieniem kawy.

- Co Cię sprowadza w moje strony? - zapytałam, kładąc kubek przed nim.
- Muszę pozamykać pewne sprawy, a odkąd mnie tu nie ma, to właściwie straciłem kontakt ze wszystkimi. Na szczęście ty mi zostałaś.
- Przypadek na meczu.. - uśmiechnęłam się.
- Wiesz, zaczynam lubić przypadki. Szczególnie takie jak ty.

   Zaśmiałam się tylko i upiłam łyk gorącego napoju.

- Jak Ci mijają wakacje? - kontynuowałam.
- Póki co nie najgorzej. Za tydzień wylatujemy całą ekipą na Teneryfę.
- Całą ekipą, to znaczy?
- Większość chłopaków z klubu z partnerkami.

   Ostatnie słowo chyba wbiło szpilę w moje serce. Nie wiedziałam początkowo dlaczego.. Jednak potem sobie uświadomiłam, że nie można kogoś przestać kochać w ciągu chwili. Nawet dłuższej, trwającej kilka lat.. Jeśli łączyło mnie i jego prawdziwe uczucie, to nigdy ono nie wygaśnie..

- Dużo Was jedzie?
- Łącznie z czterdzieści osób, może kilka więcej lub mniej.
- Ciekawy kierunek sobie obraliście.. A to tak sami, czy sztab Wam wymyślił?
- Co roku jedziemy gdzieś, taka tradycja.

   Dalsza rozmowa toczyła się coraz luźniej. Im później było, tym bardziej skłaniałam się ku otwarciu butelki wina. Tak też zrobiłam. Jedna, dwie, trzy..

- Jak Wam się układa?
- Raz lepiej, raz gorzej. Nie ma co narzekać. Zwłaszcza, że poznaliśmy się przypadkiem..
- A jak zareagował na mój przyjazd?
- No właśnie.. Nie ma go i nie chciałabym, żeby się dowiedział. Znasz go, wiesz jaki jest.. To nie tak, że..
- Nie no, spokojnie, rozumiem. Też bym bronił takiej wspaniałej kobiety, jakbym miał ją przy sobie..
- Miałeś - mruknęłam.
- I straciłem. Przez własną głupotę. Czego cholernie żałuję.. Nawet nie wiesz ile bym dał, żeby cofnąć czas, zmienić trochę..
- Widocznie tak musiało być. Każde z nas ma teraz swoją własną drogę życiową, partnerów, pracę, myśli o założeniu rodziny. Co było, teraz już niestety nie istnieje.
- Niestety?
- Niestety..

   Wolałabym, żeby ta część rozmowy nigdy się nie odbyła. Być może to nie miałoby takich skutków.. Być może zawiniło wino.. A może po prostu my?

- Nie mogę o Tobie zapomnieć.. Ciągle wracam myślami do tamtych czasów. Od momentu, kiedy zobaczyliśmy się na meczu, po głowie chodzisz mi tylko ty.. Chcę, żebyś wiedziała, że nie mam nikogo, że to miejsce przy mnie jest zarezerwowane.. Zarezerwowane dla Ciebie.

   Nachylił się i popatrzył mi prosto w oczy. Ja nie mogłam tak dłużej. Pocałowałam go, a ten nie protestował. Ba, on jeszcze podsycał całą sytuację bardziej. Na pocałunku, jak się można domyślać, się nie skończyło. Usiadłam mu na kolanach, a części naszej garderoby powoli lądowały na podłodze.

- Brakowało mi Ciebie - szepnął.
- Mnie Ciebie też - odpowiedziałam.

   Każde z nas bardzo pragnęło drugiego. To nie moment, kiedy jesteśmy nastolatkami i uprawiamy seks dla zabawy. To, co się między nami działo, to zdecydowanie coś więcej. Prawdziwa namiętność, chęć zatrzymania i zapamiętania każdej chwili i każdego skrawka ciała.

   Zasnęłam nad ranem, wtulona w jego tors.

- Dziękuję i przepraszam.. Nie chciałem burzyć niczego.. - usłyszałam nad głową, kiedy się przebudziłam.
- Nie zburzyłeś. Coś mi uświadomiłeś.
- Nie wiem, czy na cokolwiek zasługuję.. Zabrałem taki skarb choć na chwilę do siebie.. Znów.. Ale wiem, że nie mam prawa liczyć na nic więcej. To co się stało to już i tak szczyt tego, co mogłem chcieć i o czym marzyłem.. Przepraszam - szepnął prosto w usta, po czym złożył na nich pocałunek.

   Nie ma mnie blisko Ciebie teraz. Co mam robić? Przecież to okropne. Nie chcę tak dłużej. Brak mi Twojego zapachu, widoku.. Dlaczego stawiasz mnie przed tak ciężką próbą? Dlaczego muszę się tak męczyć? Nie ona jest kobietą Twojego życia. To ja nią jestem, a ty już niedługo się o tym przekonasz. Zrobię to osobiście, wreszcie się przełamię i wyszepczę prosto do Twych ust, że jesteś najważniejszym człowiekiem. 
Zatrzymam Cię teraz. 
Już. 
Na zawsze.

Cześć kochane, 
z pewnością większość już zauważyła mój brak na facebooku. Jeśli nie, to grzecznie informuję, że tam już mnie nie znajdziecie (: 
W razie potrzeby kontaktu, odsyłam na gg - 9664292 lub maila: kinga.kokoszka@allternatywa.pl, Zawsze jestem, odpowiem na każde pytanie, wątpliwość, wszystko.
Dziś coś dłuższego, przestaję obiecywać cokolwiek, jeśli cokolwiek uda mi się napisać, to napiszę, nie ma sensu moje wkurzanie się na otaczający mnie świat, permanentny brak czasu i wiele innych. 
Coraz bliżej Mikołajki, dlatego z pewnością coś dla Was będę miała z tej okazji, ale o tym poinformuje Was Klaudia na facebooku strony w moim imieniu. 
Trzymajcie się, 
całuję - Kinga.

30 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że to uczucie Włodiego do niej i na odwrót nie wygasło;) Myślała, że kocha Fabiana a tu się okazało, że Wojtek gdzieś tam w głębi serca jest;) I mam nadzieję, że ich zwiążesz że sobą;) Jeju, jakie to niedokładne;D
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  2. No posrało do końca? :c
    Taki fajny związek burzyć, zła Kinga. xd
    Wgl coś czuję, że teraz Fabian wpadnie i pozamiatane :p
    :***

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurde, no to nie źle. No nie fajnie z jej strony, bo ma chłopaka, a go zdradza. Rozumiem, że uświadomiła sobie, że wciąż coś do Wojtka czuje, ale powinna się wstrzymać. I co, teraz zerwie z Drzyzgą, czy będzie tak udawać niewiniątko, bo Włodarczyk w Bełchatowie? Eh.. :(
    Pozdrawiam
    [faith-hope-volleyball.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Kinia!! :) steskniłam sie za Toba i blogiem.Fajnie,że jest rozdział i wpis od Ciebie.Rozdział rewelka :D u mnie w porzo,tylko mam doła bo mój idol Paul Walker zginał w wypadku i jest mi mega smutno :( Pozdrawiam i buziaki śle :** Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Dorotko, ja za Wami tez się stesknilam (:
      Słyszałam o tym wypadku, masakra..
      Już niedługo kolejny wpis, buziaki:*

      Usuń
  5. Jejku rozdział długi co bardzo mnie cieszy :D Ae na prawdę nie mam pojęcia czy Irmina wybierze Fabiana czy jednak Wojtka, kompletny mętlik w głowie =o Czekam na kolejny, też tak długi oczywiście :) Buziaki ;* / Izzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy będzie tak długi, to się okaże, już nad nim pracuje (:
      Buziaki ;*

      Usuń
  6. Hej ! Fajnie, że znowu jesteś, rozdział świetny choć ja liczę na to, że bohaterka będzie z Fabianem ponieważ baaardzo Go polubiłam w Twoim blogu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że tu jesteście (:
      Wszystko już niedługo się okaże (:
      Pozdrawiam (:

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny rozdział i wgl blog :) Zapraszam w wolnej chwili : http://zamarzeniamigoni.blogspot.com/

      Usuń
  8. Tak nie można!
    Czy ty chcesz zepsuć ten piękny związek? ~Ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele rzeczy chcę, a co zrobię, to się okaże.. (:

      Usuń
  9. Zostałaś nominowana przeze mnie do Libster Avards. Więcej szczegółów znajdziesz tu : http://zamarzeniamigoni.blogspot.com/2013/12/rozdzia-29.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, choć już się w to nie bawię.. (: Ale to i tak miłe (:

      Usuń
  10. Zostałaś nominowana przeze mnie do Libster Avards. Więcej szczegółów znajdziesz tu : http://siatkarskie009.blogspot.com/2013/12/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zwykle spóźniona, ale jestem. <3
    Fabian coś tu kręci. Mam wrażenie że ten jego 'wyjazd' był jakoś związany z Matyldą.
    Za to ona chyba uświadomiła sobie, że coś dalej czuje do Włodiego, aczkolwiek zobaczymy jak będzie :) Eh mimo to lubiłam ją z Fabianem jako parę, i lubię dalej, ale nie będę lubić jak zła Kinga to zespuje, no ale Włodiego teeeż lubię także ^^
    Ściskam mocno. :*
    [pomimo--wszystko.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  12. Kinia , wybacz,że tak późno, ale jakoś brak czasu na napisanie komentarza. Ale ja czytam zawsze każdy rozdział za raz po tym jak się tu pojawi.
    A więc. Ja wiedziałam, że Ty znów coś zakręcisz. Ty i gmatwanie to ze sobą w parze nie idzie. Ty zawsze coś musisz namieszać. A tak serio to czułam , że Ona i Fabian to jakoś tak za miło i za szybko się potoczyło. Włodarczyk... No lepiej lepiej.. ale żeby od razu do łóżka Kiiinia ;)
    Jest świetnie czekam na ciąg dalszy tej lekko pikantnej historii :-)
    Kisses. #Eve

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i gmatwanie w parze? :P A tam, przesadzasz.. :P
      No cóż, bywa.. :D
      Buziaki:*

      Usuń
  13. Kiedy kolejny ? :D

    OdpowiedzUsuń