Nie robiłam tego, ale to jest tak cudowne, że muszę..
Przez cały mecz patrzyłam z niedowierzaniem na boisko.To na jedną stronę, to na drugą.. Po zakończonym meczu, pojawił się na tablicy wynik 3:1 dla przyjezdnych, a MVP meczu został.. On.
On, miłość mojego życia.. On, kiedyś moje szczęście. On, kiedyś kochający. On..
- Gratuluję - przeszedł obok mnie.
- Dzięki - rzucił, nie patrząc nawet w moją stronę.
- Nawet mnie nie pamięta - mruknęłam.
Odwrócił się.
- Irmina? Mój Boże! Ile to już lat się nie widzieliśmy? Cztery? Pięć?
- Pięć..
- Chodź no tu!
Przytulił mnie do siebie. Nie wiedziałam jak się zachować, co zrobić. Znów zaczęły wracać wspomnienia, tak dobre i tak radosne.
- Co u Ciebie?
- Żyję, raz lepiej, raz gorzej. A u Ciebie?
- Spełniam się, jak widzisz.
- Widzę..
- Ty też nie próżnujesz.
- Dziennikarstwo od zawsze mnie ciekawiło, więc robię studia, teraz tu pracuję..
- Ciekawie.. Że też los tak chciał, że się spotkaliśmy..
W tym samym czasie podszedł do nas Fabian.
- Cześć kochanie, widzę, że już się zapoznałaś z najlepszym zawodnikiem meczu - pocałował mnie.
- Dziesięć lat temu - mruknął.
- Ile?
- Dziesięć. Mam rację?
Przytaknęłam.
- No to..
- W takim razie, cieszę się na spotkanie. Może wrócę tu kiedyś, to pójdziemy na jakąś kawę? Wszystko w ramach przyzwoitości oczywiście, żeby Fabian zazdrosny nie był - uśmiechnął się.
- Ale ty myślisz, że.. - zaśmiałam się.
- Spokojnie, aż takim zazdrośnikiem nie jestem. Aczkolwiek teraz niestety zabieram Irminę, bo musimy coś obgadać. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia - przytulił mnie.
Stałam jak wryta, obserwując co się dzieje obok mnie.
- Wyjaśnisz mi..
- Dobra, już. No po prostu go nie lubię i tyle, może być?
- A co Ci Wojtek takiego zrobił?
- Żyje. Tyle mi wystarczy.
- Ej, zluzuj. Odwalasz jakieś scenki, po co to?
Chwilę później tłumaczył mi, że według niego, to podrywacz, że chciał mnie chronić i takie inne różne duperele.
Zbierając kolejne wywiady, zerkałam na odjeżdżających bełchatowian. Wojtek jeszcze tylko przed wyjściem z warszawskiego Torwaru, odwrócił się w moją stronę i pomachał. Uśmiechnęłam się i zrobiłam to samo. Widziałam reakcję Fabiana, co mnie trochę rozbawiło. Potem pożegnałam się z resztą redakcyjnych kolegów i wsiadłam do swojego auta, odjeżdżając w stronę domu.
- Czemu przede mną zwiałaś? - stanął w moich drzwiach.
- Kiedy ty się nauczysz pukać?
- A kiedy ty nauczysz się zamykać drzwi?
- Oj dobra, już. Nie zwiałam, tylko grzecznie zebrałam swoje rzeczy i przypominam Ci, że byłam w pracy.
- Przesadzasz. Jesteś obrażona?
- Na co?
- Na mnie.
- Za?
- Za zachowanie.. No przepraszałem Cię już. Po prostu nie lubię, kiedy ktoś się przystawia przy pierwszym spotkaniu, a on taki jest.
- Nie przy pierwszym Fabian, znamy się od dziesięciu lat.
- Musisz? No już, przepraszam po raz setny. Wystarczy? No chodź już tu, Pani obrażalska. Tak poza tym, aż tak Ci przeszkadza całowanie się ze mną? - zaśmiał się.
- Tak, przeszkadza.
- Osz ty!
Rzucił się na mnie z łaskotkami, więc ostatecznie już dałam spokój. On nie rozumiał, że rozbudzał tym wszystkim moją wyobraźnię, moją chęć do bycia z nim.. Wszystko zamiast się oddalać, to się przybliżało, co mnie akurat na rękę nie było.
Kolejnego poranka znalazłam na swoim telefonie wiadomość.
- Zostaliśmy w Warszawie na noc, wyjeżdżamy za trzy godziny. Możemy się spotkać? PS mam nadzieję, że nie zmieniłaś numeru..
Wojtek wciąż o mnie pamiętał! Dla mnie to coś nowego i dobrego. Naturalnie odpisałam mu, ze oczywiście, umawiając się na za godzinę.
Gorączkowe poszukiwania czegoś do ubrania, śniadanie w przelocie i już biegłam do kawiarni niedaleko mojego domu.
- Miło Cię znów widzieć. Pięknie wyglądasz - pocałował mnie w policzek.
On w czarnej koszuli prezentował się niezwykle męsko.
- Tyle nie rozmawialiśmy.. Tak wiele mam Ci do powiedzenia. Nie wiem nawet od czego mógłbym zacząć.. - patrzył mi w oczy.
- Najlepiej od początku.
Podsumowując naszą wcześniejszą relację - byliśmy parą. Od podstawówki w zasadzie. Wszyscy mówili, że to przetrwa. A potem on odszedł, wolał realizować swoje marzenia. Myślałam, że mu się to nie uda, a siebie traktowałam jako największą poszkodowaną na tym świecie. Nie liczyłam się wtedy zupełnie z uczuciami, potrzebami swojego partnera.. Wszystko jednak z czasem stawało się dla mnie jaśniejsze, poznałam Artura, zakochałam się i zapomniałam o pałaniu miłością do byłego. Nie mieliśmy kontaktu, nigdy właściwie nie porozmawialiśmy bardziej konkretnie. On wyjechał, ja zostałam..
Mówił, jak bardzo za mną tęsknił, ile o mnie myślał. Chciał się odezwać, ale się bał. Bał się, że nie odbiorę, że go zwyzywam, czy nie wiem co jeszcze. A ja w myślach miałam wyrzuty, bo z jego relacji wynikało, że chciał wielokrotnie do mnie wrócić potem, a ja dość szybko uporałam się ze stratą takiej osoby..
- Czego teraz właściwie oczekujesz?
- Niczego więcej prócz normalnych kontaktów. Znów chciałbym móc do Ciebie zadzwonić, kiedy będę miał problem.
- I możesz. Zawsze mogłeś.
Dokończyliśmy naszą rozmowę, poruszając tematy życia codziennego. Godzinę później pożegnałam się z nim.
- Dziękuję.. - pocałował mnie w policzek - czekałem tyle czasu na to.. Pamiętaj, że zawsze będzie coś pomiędzy nami..
Szepnął mi to do ucha i przejechał palcem po boku mojej twarzy. Spowodowało to u mnie miłe mrowienie.
- Zostaw ją! - nagle znikąd pojawił się Fabian, który uderzył Wojtka.
Nie wiedziałam co się dzieje. Stałam oszołomiona. Oni się bili. I to nie o byle co, o mnie! Nie wiedziałam, czy to powód do dumy, czy rozpaczy, ale mój trzeźwy rozum się na szczęście obudził. Rozdzieliłam ich, pomógł mi jeden z przechodniów. Wojciech uciekł jak najdalej, a Fabian próbował znów mi to tłumaczyć. Nie miałam na to ochoty. Pojechałam do redakcji autobusem, żeby zacząć kompletować cały materiał. W domu mogłam to robić, ale jednak biuro, to biuro, czułam się tam jakoś lepiej. Nie miał tam nikt wstępu, mogłam siedzieć sama.
Późnym wieczorem skończyłam pisać felieton. Jako ostatnia wyszłam z budynku, zamknęłam wszystkie zamki i pożegnałam się z dozorcą. Włożyłam do uszu słuchawki i udałam się na przystanek. Wdychałam powietrze, takie świeże i przyjemne. Po przejechaniu odpowiedniej ilości stacji, wysiadłam i poszłam dłuższą drogą. Szukałam odpowiedzi na pytanie dlaczego? Czy on coś naprawdę do mnie czuje? Jeśli tak, ja przecież też.. Czyli.. Nie mogłam w to uwierzyć.
Zdążyłam tylko przekroczyć próg z windy, już zobaczył mnie Fabian i do mnie podbiegł.
- Zrozum mnie, ja..
- Odejdź.
- Ale przecież..
- Zlituj się, daj mi spokój.
- Ale..
- Nie i koniec. Cokolwiek byś nie chciał mi powiedzieć, nie. Żegnam.
Zamknęłam drzwi i głośno nabrałam powietrza. On nie dawał za wygraną. Stał i pukał, dzwonił, mówił. Założyłam słuchawki, nakryłam kołdrą i próbowałam usnąć.
Obudziłam się w środku nocy. Zdjęłam słuchawki i podeszłam do okna. Gorąca noc, gwieździste niebo, pełnia.
Co z tego, że mi się podobał? Że zakładałam kiedyś w przyszłości coś więcej niż zwykła znajomość? To jeszcze nie teraz. Nie umiem, nie chcę, nie mogę..
Poszłam się napić czegoś do kuchni i usłyszałam, że on ciągle tam jest. Słyszałam go. Otworzyłam je powoli. On, jak tylko zrozumiał, że przekręcam zamek, wstał i wszedł na siłę do środka.
- Daj mi coś powiedzieć.. - próbował.
- Ja Cię też.
I w tamtym momencie nie miałam pojęcia co robię, dlaczego robię i po co. Wciągnęłam go do mieszkania i zamknęłam drzwi. Oparłam go ciężarem swojego ciała o nie, i zatopiłam swoje wargi w jego. On chętnie włączył się w całą "zabawę". Po omacku odpinałam guziki z jego koszuli i błądziłam ręką po torsie. Podniósł mnie, a ja nogi zaplotłam na wysokości jego bioder. Moja koszulka powędrowała w najciemniejszy kąt przedpokoju. Przeniósł mnie powoli do sypialni, wcześniej upewniając się, że chcę.
- Jesteś pewna?
Moją odpowiedzią był jedynie kolejny pocałunek. Kolejne części garderoby lądowały na około. Całe jego ciało było tak umięśnione, że z wielką łatwością mogłam odczuwać wszystkie drgania. Wtedy mój rozum mówił dość, a serce chciało dalej. Wygrało serce, choć wcale nie byłam pewna.
Przenieśliśmy się na szczyt naszych seksualnych możliwości. Chcieliśmy poznać się wzajemnie i zapamiętać wszystko, co było tylko możliwe. Dotyk sprawiał przyjemne dreszcze, ochłodę w tę gorącą noc.
- Dziękuję - szepnął mi do ucha.
Wtulona w jego tors, po prawie całonocnych igraszkach, usnęłam. Nie wiedziałam co będzie dalej, nawet nie chciałam tego wiedzieć. Chciałam żyć dalej. Tak dobrze i cudownie. Tak po prostu.
Przytulasz swoje ciało do jej, a mi w gardle wszystko rośnie.
To ja miałam być na jej miejscu.
To ja miałam mieć Ciebie na wyłączność.
Przepychasz się przez tłum fanek, każda piszczy na Twój widok.
Chcą Cię mieć. Ja też.
Zastanawiam się jakby to było, jakbyś wybrał właśnie mnie.
Zostawiasz koszulkę na krzesełku, którą szybko biorę.
Upajam się zapachem i widokiem twego nagiego torsu.
Będziesz mój.
Teraz.
Jutro.
Na zawsze.
Jak żyjecie? Ja cienko.. Sprawdziany, klasówki, kartkówki, a gdzie czas na sen? Brak..
Jakieś plany na weekend? Coś robicie? Ja chyba po prostu się wyśpię, taki mój plan..
Na początku musiałam Wam to wrzucić, bo jest CUDOWNE! A wy co o tym sądzicie?
Trzymajcie się, przesyłam buziaki!
Do napisania!
PS: Zamieszczam coś, o co mnie prosiła moja niezawodna Klaudusia!
' Rozdział dedykuję mojej ukochanej, przecudownej, skromnej, jedynej w swoim rodzaju Klaudii, którą uwielbiam za to, że zawsze służy pomocą i jej błyskotliwy umysł pomógł mi dokończyć ten rozdział. '
Tak, kocham Cię za to <3
ooooo, jak miłoooooo <3 nie spodziewałam się tego i w ogóle nie wymyślałam tego sama, no gdzieeeee... :D
OdpowiedzUsuńNo przecież, że nie!
UsuńJejku genialny rozdział *,* Poprostu super:D Oby Fabian był z Irminą ;) Buziole ;* / Izzy
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się podoba (:
UsuńBuziaki
E, no zajebiście, że tak powiem. Jednak moim zdaniem tak szybko w związku razem nie będą. Ktoś się pojawi. Wojtek lub jakaś inna dziewczyna, która totalnie zawróci w głowie Fabianowi. (:
OdpowiedzUsuńKindzia, powodzenia w dalszym pisaniu. <3
PS: Dziękuję za motywację do nauki. :*
A dziękuję:*
UsuńNie ma za co:*
Cudowny :D Zapraszam : http://zamarzeniamigoni.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJak zwykle świetnie. Coś czuję, że to będzie kolejne epickie opowiadanie Kokoszki :3 Widzę, że nie tylko ja mam za krótką dobę :D Pozdrawiam i czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńOj tam, już! :p
UsuńTaak, z 5h więcej do doby poproszę.
O rany, zakochałam sie w tym rozdziale! Genialny jest! Takiego obrotu spraw to ja sie nie spodziwałam. swietnie napisane, ale wyczuwam ze rankiem może nie być tak kolorowo. Czekam na ciąg dalszy. Pisz szybko ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
[faith-hope-volleyball.blogspot.com]
Ojeeeej, nie wiesz nawet, jak mnie to cieszy! (:
UsuńNapiszę tak szybko, jak tylko będę w stanie (mam wenę, na szczęście więc nawet i dzisiaj,) ale nie jestem pewna, czy chcecie tak szybko (:
Pozdrawiam:*
z bloga na blog jest coraz lepiej :p mam nadzieje, ze wojtek nie bedzie przeszkadzal jesli nasza urocza dziennikarka zwiaze sie z fabianem :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że też mam takie wrażenie, bo jakoś mi się bardziej podoba to co piszę niż to co było wcześniej.. (:
UsuńWszystko się okaże (:
wow, nie spodziewałam się, że akcja w tym rozdziale potoczy się właśnie tak, zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie :) Czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńJaki swietny *_*
OdpowiedzUsuńCieszę się (:
UsuńBardzo dobry rozdział . W sumie mam pytanie kiedy następny rozdział moze tak zeby co tydzien w dany dzien np piatke albo soboty było by nam łatwiej z czekaniem a tobie z pisaniem :D
OdpowiedzUsuńCiesze się (:
UsuńPrzemyślę, bo to całkiem dobry pomysł (: Dzięki (:
Super rozdział jak zwykle najlepszy na przerwę w Anatomii :P No i jest mój ulubieniec Włodi :D Robi się coraz ciekawiej i Ja takich fajnych rozdziałów więcej poproszę :P No i weny życzę :))
OdpowiedzUsuńPrzerwa w anatomii, pytanie tylko czy w praktyce ta anatomia, czy tylko w teorii? :P Bo jak w praktyce.. To tak kijowo Ci przerywać.. xD
UsuńA dzięki, dzięki, przyda się (:
Hahah to tylko 'Anatomia w Zarysie'
UsuńUuu, szalona.. :D
Usuńo kurde, no fajnie, fajnie, chociaż nie spodziewałam się tego :D
OdpowiedzUsuńmyślałam że chodziło o Fabiana z tym zawodnikiem, a tutaj ot czo :D
Lubię zazdrosnego Fabiana, aww :D
buziaczki. :*
hah, udała się zatem niespodzianka :D
UsuńBuziaki:*
Hej!Rozdział świetny jak zwykle :) Trzymam kciuki za Irmine i Fabiana,ale napewno ten Wojtek nie odpuści :/ Plany na weekend byly takie,ze odpoczywam po udanej imprezce :p Trzymaj sie Kinia:) Buźka :* Dorota
OdpowiedzUsuńDzięki (:
UsuńBuźka:*
Nooo... W końcu mu powiedziała.! Trzymam za nich kciuki, no i za jej studia, żeby teraz już mając ukochanego obok poradziła sobie ze wszystkim .. a i żeby Wojtek się za bardzo w to wszystko nie mieszał.
OdpowiedzUsuńA tak z innej beczki. Bardzo Kiniu dziękuję za życzenia ! <3
Nie ma za co:*
UsuńKiedy kolejny noo!
OdpowiedzUsuńDodałam (:
UsuńPrzepraszam, że pojawiłam się dopiero teraz, ale nadrobiłam wczoraj w nocy, ale byłam padnięta, wiec komentuje dziś.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się tu podoba, cała ta fabuła i sposób pisania jaki posiadasz który zawsze mnie ciekawi i przyciąga.
No i Fabi teraz moja Rzeszowska dupenia. Także będę, tu. Informuj mnie na gadu 46978795 jeśłi możesz
Zapraszam na naiwność przedostatnią heroicznanaiwnosc.blogspot.com ( Co będzie z Łucja ? Czy umrze przez bolesne słowa Wojtka? Jak zareaguje sam przyjmujący ? Wszystkiego dowiesz się w rozdziale)
Pozdrawiam Anka
Jasne, będę Cię informować (:
UsuńO, przeczytam z chęcią (:
Pozdrawiam.