Muzyka

sobota, 26 października 2013

Rozdział drugi

- Fabian - uśmiechnął się.
- Miło mi, Fabianie.

   Podziękowałam mu jeszcze raz za zakupy, bo przecież jedynie dzięki nim egzystowałam tego dnia. Postanowiłam jeszcze chwilę u niego spędzić, a następnie zebrać się i wreszcie wyjść do świata. Przez swoją depresję nawet nie biegałam, więc moje wypady z domu się w ogóle nie odbywały.

- Dzięki za towarzystwo, ale już się muszę zbierać..
- Tak właściwie nie powiedziałaś mi jeszcze jaki jest powód Twojego stanu..
- I chyba na razie nie mam ochoty o tym mówić.. - do oczu napłynęły mi łzy.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak Cię to boli.. Ja..
- Nie, nic, nie ważne. Dobra, już, na razie.

   Wstałam i wyszłam, a kiedy tylko zdążyłam otworzyć drzwi swojego mieszkania, znów wybuchnęłam płaczem. Przed oczami miałam najpiękniejsze chwile, które przeszłam ze swoim ukochanym i nie mogłam się uspokoić.

- Przepraszam, nie chciałem.. - usłyszałam nad sobą głos sąsiada.

   Nie odrywałam się z materaca. Poczułam lekki dotyk na swoich plecach. Dłonią jeździł wzdłuż kręgosłupa i mówił, jak bardzo się przejmuje mną. Kolejny wybuch płaczu przeżyłam już w jego ramionach. Mocno się wtuliłam, przy okazji brudząc jego białą koszulkę.

- Ja już nie daję rady..
- Nie wiem o co chodzi, chociaż domyślam się, że o partnera. Nie znamy się za dobrze, ale to nic nie szkodzi. Chcę Cię lepiej poznać i Ci pomóc na tyle, na ile mogę.

   Nie wiedziałam jak się zachować, co powiedzieć. Ledwo go znałam, a już on stawał się dla mnie kimś ważnym. Czy to nie zbyt wiele?

   Poprosiłam go o chwilę spokoju, więc bez problemów zrozumiał i wyszedł.

   Postanowiłam przejechać się z rzeczami eks-chłopaka do jego rodziców i pokazać im, że mimo wszystko sobie radzę, choć w rzeczywistości było inaczej. Szybko poskładałam wszystko w walizkę, nawet jakieś drobiazgi. Ciężko na sercu, jednak udało się.

   Poszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. Do tej pory nie kupiłam nowego lustra, więc nawet nie wiedziałam jak wyglądałam. W garderobie znalazłam najlepszą sukienkę, zrobiłam lekki makijaż, a włosy splotłam w dobieranego warkocza, który opadał na prawe ramię.

- Jesteś silna, dasz radę! - powtarzałam głośno jak mantrę.

   Wsiadłam do auta, zwożąc wcześniej windą to co zapakowałam. Ruszyłam przez centrum do swojego celu.

   Niezapowiedziana wizyta u rodziców Artura nieco ich zdziwiła. Zwłaszcza kiedy wparowałam do nich z rzeczami ich syna.

- Czemu nam je zostawiasz? Pokłóciliście się? - zapytała troskliwie pani Teresa.
- Myślę, że on sam powinien Wam wszystko wyjaśnić. Prosił mnie jedynie o zostawienie tu jego rzeczy, więc toteż uczyniłam.
- Nie mógł sam ich zabrać? Dziecko, przecież to tylko chwilowe, zaraz znów się pogodzicie.. Po co takie radykalne kroki? - nie dawała za wygraną.
- Ale to koniec, definitywny. Artur ze mną zerwał. Przez sms-a, ale to mało ważne w jaki sposób, choć podle. Zakończyłam już nasz etap i nie zamierzam go rozpoczynać. Dziękuję za wszystko, miłego wieczora życzę.

   Obróciłam się na pięcie i wyszłam pewnie, stukając głośno obcasami. Wciąż nie wierzyłam, że wydusiłam z siebie to wszystko, nie roniąc żadnej łzy. Kiedy wsiadłam ponownie do samochodu poczułam jakąś ulgę. Nie wiem dlaczego. Napisałam wtedy wiadomość do Artura.

- Rzeczy już u Twoich rodziców. Szkoda, że jesteś takim tchórzem i nawet nie umiesz ze mną porozmawiać twarzą w twarz. Nasze drogi się rozeszły i bardzo bym chciała, żeby nigdy więcej się nigdzie nie spotkały, a już tym bardziej połączyły. Żyj swoim życiem z nową partnerką. Oby była lepsza niż ja.

   Rzuciłam telefon na siedzenie pasażera i ruszyłam z piskiem opon. Pojechałam do galerii, zrobiłam zakupy w markecie, trochę się odprężyłam i nabrałam świeżego powiewu do życia. Wróciłam do domu i zabrałam się za sprzątanie, ogarnięcie wszystkiego. Poprosiłam Kamilę o notatki z całej mojej nieobecności i wypisałam pismo do rektora o wyznaczenie dodatkowego terminu zaliczeń kilku opuszczonych egzaminów czy kolokwiów. Jako powód podałam bardzo zły stan psychiczny. Miałam koleżankę, psychiatrę, która bez problemów wystawiła mi zaświadczenie o  przebywaniu w zakładzie na leczeniu. Przyznam, to było nie fair, ale chciałam kontynuować studia.

   Kolejny dzień rozpoczęłam w lepszym humorze. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i pognałam na zajęcia. Pierwsze co zrobiłam to oczywiście złożyłam swój wniosek, a następnie poszłam do profesorów.

   Na moje szczęście, wszystko się powiodło i niecały tydzień później miałam wyznaczony termin zaliczenia zaległości. Praktycznie każdą chwilę spędzałam na nauce. Kamila była zdziwiona moim zachowaniem, jednak pomagała mi, żebym sobie poradziła.

   Fabian odwiedził mnie kilka razy, sprawdzając mój stan i przynosząc mi jakieś małe zakupy, kiedy tonęłam w notatkach. Fajnie było mieć sąsiada, który choć trochę pomaga.

   Kiedy nadeszły dni zaliczeń, myślałam, że zwariuję. W głowie powtarzałam sobie, że dam radę, bo kto, jak nie ja. Układałam sobie ostatnie pojęcia i po kolei pisałam testy.

   Wyniki miały się pojawić dwa dni później, więc wszystko co robiłam i tak podporządkowywałam czekaniu na nie.

- Mogę? - uśmiechnął się sąsiad, wyglądając zza drzwi, kiedy po raz enty siedziałam nad notatkami i już szykowałam się do kolejnych zaliczeń, które czekały na mnie.
- Jasne, wchodź.

   Sprzątnęłam resztki walających się wszędzie kartek i zrobiłam mu miejsce na sofie.

- Chcesz coś do picia?
- Nie, właściwie przyszedłem Cię gdzieś wyciągnąć.
- Nie ma opcji, pojutrze mam kolejny test, a z nauką jestem zbyt daleko w tyle.
- Na godzinę, musisz odpocząć od tych informacji, bo Ci się jeszcze mózg przegrzeje - zaśmiał się.
- Innym razem.. - westchnęłam.
- Dzisiaj, teraz. Mnie się nie odmawia - popatrzył znacząco.

   Uległam ostatecznie. Poprosiłam tylko o chwilę, żebym mogła się przebrać. Wybrałam koszulkę z guzikami przy dekolcie, marynarkę, krótkie spodenki i trampki. Na dworze było dość ciepło, w końcu powoli zaczynała się ostatnia część wiosny i nadchodziło lato.

   Trzymając w dłoni kluczyki od swojego auta, przepuścił mnie w drzwiach i wyszliśmy na zewnątrz.

- Gdzie właściwie jedziemy?
- Tajemnica.
- Nie lubię tajemnic.
- Ze mną je polubisz - uśmiechnął się i po raz kolejny dał przykład swojego dżentelmeństwa, pomagając wsiąść do samochodu.

   Ruszyliśmy przez ruchliwe ulice stolicy. Jechaliśmy dłuższą chwilę, w stronę bliżej mi nieznaną. Choć mieszkałam od urodzenia w Warszawie, słabo ją znałam. Nigdy jako tako jej nie zwiedzałam, a wiedziałam jedynie gdzie są ulice, którymi jeździłam do szkoły jako dziecko czy na uczelnię. Wyjechaliśmy gdzieś na obrzeża i zaparkowaliśmy pod małym, drewnianym domkiem.

- A tu co będziemy robić?
- Odpoczywać, Moja Droga.
- Odpoczywać, to ja mogę w wakacje, a póki co, mam rok akademicki, jestem studentką i nie mam na to czasu.
- A ja zapracowanym człowiekiem. Ale dzisiaj jest dzień odpoczynku i koniec.

   Zabrał mnie do środka. Domek choć z pozoru zwyczajny, okazał się bardzo fajną atrakcją i odskocznią. W środku czekał dobry obiad, który szybko zjedliśmy. Chciałam od razu wracać, przecież czekało mnie jeszcze multum nauki.

- Nie ma opcji, zostajemy tu do wieczora.
- Oszalałeś? Przecież obiecałeś.. - podniosłam głos.
- Milcz już i delektuj się moją niespodzianką - położył rękę na moich ustach, uciszając mnie.

   Początkowo zdenerwowana siedziałam na tarasie i wdychałam świeże powietrze. Potem jednak wyluzowałam i rozbawiona ganiałam za Fabianem po okolicy, jak wylał na mnie kubek wody.

- Cała mokra jestem przez Ciebie, głupku - krzyczałam.
- Z cukru nie jesteś.
- Ale jak ja wrócę do domu?
- Ściągnij koszulkę i niech się wysuszy - wyszczerzył się.
- Jeszcze czego, męski szowinisto.
- Ja tylko proponuję.. - zaśmiał się.

   Nie dogoniłam go, bo po kilku minutach byłam wycieńczona, a ten nawet się nie zmęczył.. Skubany umiał sobie radzić. Położyłam się na leżaku i piłam sok, żeby uspokoić oddech. Ten jednak po raz kolejny wylał wodę, tym razem w większej ilości.

- Zabiję Cię gnojku jeden, no!

   Wygrał i musiałam ściągnąć koszulkę, jeśli chciałam w niej potem wrócić do domu. Początkowo miałam opory przed chodzeniem w samym biustonoszu przed ledwo znanym mi sąsiadem, ale potem pomyślałam sobie, że to tak, jakbym była na plaży.

- Mmm, fajnie wyglądasz.
- Odwal się, to przez Ciebie.
- Ej, przecież co ja zrobiłem - udawał niewinnego.
- Nie no, nic poza wylaniem na mnie wiadra wody tylko po to, żebym zdjęła koszulkę..
- Uważasz, że właśnie po to to zrobiłem?
- Dokładnie.

   Trochę się podroczyliśmy i lepiej poznaliśmy. Przed dziewiętnastą wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu.

- Dzięki za miłe popołudnie..
- Ja dziękuję za miłe towarzystwo. I przepraszam za tę koszulkę. Musiałem.. - wyszczerzył się.
- Głupek..
- To było silniejsze ode mnie. To wiadro tak leżało obok, bezbronnie.. Patrzyło na mnie i mówiło "wylej, wylej".. Rozumiesz..
- Boże, ty mnie chyba naprawdę..
- Wiem, że mnie uwielbiasz.
- Pewny siebie..
- No ba, muszę.

   Oparł się o futrynę drzwi do mojego mieszkania. Gdzieś podświadomie chciałam go zaprosić do środka, ale patrząc na godzinę, nie mogłam. Jeszcze raz mu podziękowałam i poszłam do salonu.

   To dziwne, że w przeciągu kilkunastu dni, człowiek, którego w ogóle nie znałam, stał się kimś znaczącym. Znaczy znaczącym, to może głupio brzmi.. Tak, jakby już był moim partnerem, a przecież czegoś takiego nie przewidywałam na najbliższą przyszłość. To mój dobry znajomy, może już przyjaciel..

   Okryta kocem czekam na Ciebie. Ciągle Cię pożądam i o niczym innym nie marzę, jak zatonąć w Twoich ustach. Ty jednak jeszcze tego nie rozumiesz, nie pojmujesz. Moje serce wariuje, kiedy tylko Cię spotykam. Nie wiem ile jeszcze zdołam się powstrzymywać, żeby się na Ciebie nie rzucić. Wyobrażam sobie już, jak zgraną parę tworzylibyśmy nie tylko dla całego świata w dzień, ale przede wszystkim dla siebie w nocy. Czuję już te emocje, Twój dotyk, sprawiający mi dreszcze. 
Chcę Ciebie tu i teraz. Na zawsze. 
Szkoda tylko, że jeszcze tego nie wiesz i zapewne nigdy się nie dowiesz. 


Rozdział drugi się melduje (: Jak Wam się widzi? (: 
I od razu tłumaczę, że ostatnia część (ta pogrubiona troszeczkę wyżej ) to niekoniecznie jest to, co mówi/myśli Irmina. Dlatego nie bierzcie tego zbyt.. serio? Tak, chyba tak. Jest to część czegoś, co poznacie już niedługo.
Pytałam już na fb, pytam też teraz tu, chcecie może jakiś konkurs, w którym do wygrania byłby autograf któregoś z reprezentantów Polski? Jak będzie trochę komentarzy, a w nich głosów na tak i przykładowy pomysł, chętnie się na to piszę (:
Trzymajcie się, miłego sobotniego wieczora. Jak tylko znajdę chwilę, napiszę kolejny rozdział i dodam, żebyście się trochę do mnie na nowo przyzwyczaili.
Buziaki.

36 komentarzy:

  1. *le Fabian szaleniec :3 if you know what I mean :3 ^^ A rozdział super. Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha < 3
      Mam taką wenę, że może już niedługo będzie.. :D ;*

      Usuń
  2. Cudowny ! Czekam na więcej i mam nadzieję, że bohaterka będzie z Fabianem ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny :D Fabian bochaterem opowiadania! Bardzo Fajnie :D ja tam chce konkursik bardzo,bardzo :p Buźka :* Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że chcesz i nawet też wiem, jaki autograf chcesz.. :D
      Buziaki;*

      Usuń
  4. Super. Czekam na ciąg dalszy. Kocham Cię i pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Faaabian Oooo :D On to jest taki pozytywny ,że już mi się wszystko ładnie podoba :D
    I dzięki za takie wyrywanie poproszę Częściej o wiele częściej hah <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, Postaram się, ale nie przyzwyczajaj się za bardzo, w końcu anatomia sama się nie nauczy.. :D

      Usuń
  6. No nie Fabiana to ja się tu nie spodziewałam ale mi się to podoba :) Chętnie poczytam coś jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli niespodzianka mi się udała.. (:
      Coś więcej niedługo (:

      Usuń
  7. jak zaczęłaś znowu pisać to sobie uświadomiłam, że bardzo tęskniłam ze Twoimi opowiadaniami ~ Ann

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny :D Zapraszam : http://zamarzeniamigoni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie mi się podoba ten rozdział. Fajnie, ze Irmina się tak dobrze dogaduje z Fabianem. Miał niezły pomysł z tym odpoczynkiem w domu za miastem. Już się nie mogę doczekać, co będzie dalej :)
    Pozdrawiam
    [faith-hope-volleyball.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu (:
      Postaram się szybko zaspokoić zarówno Twoją, jak i reszty czytelników, ciekawość (:
      Pozdrawiam (:

      Usuń
  10. Super rozdział! :D Bardzo się cieszę, że wracasz do nas ze swoją twórczością ;) Z niecierpliwością wyczekuję nastęnego rozdziału! Pozdrawiam Gosia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak to mówią są czytelnicy i czytelnicy, ale sezonowcy są wszędzie, nawet tutaj, więc się brakiem komentarzy nie przejmuj ;)
    Czekam niecierpliwie na nowy rozdział :)
    Co do konkursu...pomysłu nie mam, ale TAK TAK TAK. 3 razy Tak :D
    Pozdrawiam, Medium :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że przechodzę dalej, za to 3x tak? :p
      Dzięki i cieszę się, że jesteś ;*
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  12. Witam, wjeżdżaaaaaaaaaaaam!
    Wiedziałaaaaaam, że będzie Fabian, bo jak nie Andrzej to kto inny by mógł być u Kingi w opowiadaniu? Helooooooł :D
    Kuźwa, znowu mam obsuwę z komentowaniem o jeden dzień :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby że czemu nikt inny oprócz Wroniaka i Fabiana? -.-
      Maaaaaaaasz i jesteś leszczemmm, nie lubię Cię już, dziecko!
      A tak PS, i tak wiesz, że Cię kocham;*********

      Usuń
    2. Ty patrz jaki zapłon mam :D Jak zwykle zresztą :D
      Ty też leszczem jesteś ! :P
      PS Ja siebie też kocham <3 hahahaha :*****

      Usuń
    3. Wiem odkąd Cię znam, jaki masz zapłon.. :D
      A mnie to już nie ? :ccccc

      Usuń
    4. Zastanowię się nad tym :P
      ............................................................................................................................................................................................................................................................................................................................ SIĘ GŁUPIO PYTASZ :D <3

      Usuń
    5. Nie pytam się głupio, tylko no po prostu <3

      Usuń
  13. Świetny rozdział :D A konkursik? Czemu nie ;) Pozdrowionka ;* / Izzy

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam pytanko kiedy dasz nowy rozdział bo nie moge się do czekać co się stanie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że krótko i zwięźle wytłumaczyła jego rodzicom o co jej chodzi, i że to już koniec.
    Dobrze robi odcinając się od niego na stałe.
    Miły i przystojny na dodatek mieszkający w pokoju na przeciw.. no no soł romantico. Zobaczymy co tak geniuszu dalej wymyślisz.
    Wybacz,że tak późno ale jakoś brak totalny czasu na wszystko. Ale każdy rozdział czytam największym zaciekawieniem . Kisski ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy nowy rozdział? *,* Czekam z niecierpliwością ^^ / Izzy

    OdpowiedzUsuń
  17. jestem już!
    czyli nowo tajemniczym sąsiadem okazał się Fabian..:D
    robi się ciekawie nie powiem że nie ^^
    wciąga bardziej, wciąąąga mnie ten blog!
    całuję mocno :*

    +zapraszam na ostatnią Wronkę jeśli nie widziałaś [splataneserca.blogspot.com] i na 2 na Kubiaczka [three-other-worlds.blogspot.com] :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wciąga! (:
      Wronkę czytałam i chyba nawet komentowałam, ale się nie pojawił komentarz :c Kubiaczka też czytam na bieżąco (:
      Całuję!:*

      Usuń